potrzeba tego wynika z jakiś postmodernistycznych pobudek, jakiś chorych pragnień bycia podziwianym i akceptowanym przez miliony.
w tej chwili nie potrzebne mi miliony, bo walczę o uznanie tej najważniejszej - mnie. I w końcu wygram tak, że nie będzie w tej wierze i podziwie żadnych załamań.
ale
skoro już mówimy o tym, co zrobiłam do tej pory.
to możliwe, że obróbka tych zdjęć już podchodzi pod jakiegoś rodzaju artyzm. aranżacja kompozycji i strojów, światła. tak, to coś, czego sobie jednak nie odmówię. panowanie nad kolorami. ach...
[to ach to po prostu nie chce mi się iść na uczelnię.]
myślę sobie zatem, że można mnie spokojnie nazwać grafikiem użytkowym. a przynajmniej osobą pretendującą do tego. bo szybko i celnie wykonuję polecenia [tak, jak kiedyś będę wykonywać życzenia klienta] i nie próbuję na siłę wcisnąć w te "użytkowe prace" swojej wspaniałej wizji artystycznej.
od tego mam sto tysięcy innych prac, które mogę sobie stworzyć w zanadrzu. może nawet coś wstawię, jak już będę z czegoś wystarczająco zadowolona. na razie robię prezent dla Kota i chyba się nie wyrobię do świąt...
a dlaczego mood worried?
może to przez nieznośny układ trawienny, a może po prostu brakuje mi jego czarnego futra. i dobrze, że spadł śnieg, bo przykrył to wygniecione po nim na trawie miejsce. szkoda tylko, że to w sercu i tak zieje pustką.











--
carpe diem et carpe noctem
--
the best signature ever.
Happy new year!
--
In the end, the universe tends to unfold as it should.
--
Tysiącmilowa podróż zaczyna się od jednego kroku.
Konfucjusz
Ps. Tak sobie teraz patrzę na to zdjęcie na łebkamie i stwierdzam, że jak jesteś na zdjęciu z kimś to wyglądasz jakieś 10 lat młodziej.
--
Tysiącmilowa podróż zaczyna się od jednego kroku.
Konfucjusz
Previous Page12345...Next Page